O co warto zadbać decydując się na wynajem własnego mieszka
 Oceń wpis
   

Decydując się na wynajem własnego mieszkania warto pochylić się nad kilkoma aspektami zarówno tymi praktycznymi jak i estetycznymi. Niezależnie od tego, czy mieszkanie zostało zakupione z myślą o jego natychmiastowym wynajmie, czy decydujemy się na wynajem lokalu, który dotychczas był naszym domem, powinniśmy zebrać wszystkie siły które pomogą spojrzeć nam na wnętrze obiektywnym - o ile to możliwe - okiem i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy ściany na które patrzymy i widoczne na nich jaśniejsze kontury części mebli, które zabraliśmy na pewno nie przeszkadzałyby nam w codziennym z nimi obcowaniu? Czy te przybrudzone przy włącznikach światła fragmenty ścian aby na pewno są na tyle małym efektem tzw. naturalnego zużycia, że nie mącą nam jakże miłego w odbiorze widoku naszych przysłowiowych czterech kątów? Czy aby meble, które wstawiliśmy na miejsce naszych ulubionych
i zabranych do nowego lokum, nie przypominają zbioru rzeczy znalezionych albo tych z epoki ... powiedzmy naszego głębokiego dzieciństwa a więc mówiąc wprost są niemodne, niepraktyczne, stare, brzydkie jednym słowem tak, że przebywając wśród nich na co dzień można nabawić się depresji?

Jeśli na powyższe pytania a to tylko trzy wstępne zagadnienia odpowiemy sobie twierdząco, to jasnym jest, że właśnie ustawiliśmy się z ofertą wynajmu naszego mieszkania na samym końcu długiej kolejki
i jedyne, co może nas przybliżyć do podpisania Umowy Najmu to desperacko niska cena, desperacko poszukujący najemca z ekstremalnie małymi oczekiwaniami względem komfortu zamieszkania z takimż samym ekstremalnie niskim budżetem. W porównaniu z tym, zakup puszki farby, wizyta w jednym
z marketów wnętrzarskich i poświęcenia jednego weekendu na mini lifting mieszkania nie wydaje się być dużym wyzwaniem. Z pewnością efekt naszej pracy zostanie dostrzeżony już przy pierwszej wizycie potencjalnego Najemcy.

Zatem pora przejść do kolejnego etapu..
Pojawił się Klient zainteresowany najmem mieszkania, podejmuje decyzję  na tak, zaczynamy omawiać warunki Umowy cena, długość najmu, ewentualne doposażenie, kaucja, ustalenie terminu podpisania Umowy, przekazania kluczy do mieszkania, uścisk dłoni, pożegnanie. Klient wychodzi a my pozostajemy w mieszkaniu z wydawałoby się pełną wiedzą co do warunków Umowy Najmu, natomiast z kompletną niewiedzą na temat osoby, która będzie wynajmować od nas mieszkanie. Nie bójmy się zadawać pytań w obawie, że stracimy klienta. I nie mam tu na myśli pytań, których nie zadaliśmy a które mogłyby wprowadzić kogokolwiek w zakłopotanie. Mam na myśli podstawowe pytania, które z pewnością mogą paść podczas takiego spotkania i nikt nie ma prawa poczuć się nimi urażony, a które mogą być dla nas, jako właścicieli mieszkania i szczęśliwych posiadaczy sąsiadów istotne. Bo czy należy wstydzić się zadać pytanie ile osób będzie zamieszkiwać w mieszkaniu, albo czym zajmuje się osoba, której wynajmujemy mieszkanie? Absolutnie nie. To naturalne pytania jakie powinny paść podczas rozmowy włącznie
z pytaniem o zwierzęta, bo choć rzadko, to zdarza się jednak, że przyszli mieszkańcy nie uznają za stosowne poinformować właścicieli o posiadaniu 2 uroczych kotów czy psa myśliwskiego.
Zakładam, że wszyscy kochamy zwierzęta, ale niezależnie od naszej dla nich sympatii mamy prawo wiedzieć, że będą przebywać w naszym mieszkaniu.

Zacznijmy również prosić o referencje. Zarówno jako Najemcy, po zakończeniu Umowy Najmu  jak
i Właściciele mieszkań, przed rozpoczęciem jej trwania. Choć ta praktyka przyjmowana jest dosyć chłodno, z pewnym zdziwieniem, a nie ma w niej nic niestosownego. Nie prosimy przecież
o wyciąg z konta bankowego, zaświadczenie od pracodawcy co zresztą nie dziwi w innych krajach,
ani o listę znajomych z facebooka a jedynie o potwierdzenie, że jesteśmy rzetelnymi kontrahentami jeśli oczywiście naprawdę nimi jesteśmy w przeciwnym razie proszenie o referencje raczej mija się z celem. ;)
Umowa Najmu pierwsza lepsza ściągnięta z internetu nie załatwi za nas tej sprawy. Dlaczego?
Dlatego, że nie każda z Umów fruwających po bezkresach wirtualnej przestrzeni odniesie się do naszej konkretnej sytuacji, dlatego że nie każda odnosi się i respektuje zapisy Ustawy o Ochronie Praw Lokatorów, nie każda jest zgodna z Kodeksem Cywilnym i co najważniejsze nie każda zabezpieczy prawa zarówno Najemcy jak i Wynajmującego. Jeżeli zdecydowaliśmy się sami znaleźć Najemcę do naszego mieszkania, nie chcąc w tej kwestii korzystać z usług Biura Nieruchomości, zawsze możemy zwrócić się do Pośrednika jedynie ze zleceniem napisania samej Umowy Najmu za stosowną, adekwatną do usługi opłatę. Wówczas zapłacimy za przygotowanie Umowy a nie za usługę pośrednictwa.
Zanim ostatecznie skonstruujemy Umowę samodzielnie czy też z pomocą specjalisty warto zastanowić się nad takimi kwestiami jak np. rozliczanie mediów. Sporo spośród właścicieli mieszkań ma obawy co do terminowych płatności, chce, aby opłaty za media były płacone razem z opłatą za wynajem mieszkania, co i tak nie do końca rozwiązuje tę kwestię, gdyż jak wiemy energia i gaz rozliczane są według tzw. prognoz lub danych historycznych, które przecież mogą nie mieć żadnego przełożenia na zużycie mediów przez nowych Najemców. Często w związku z tym obawiamy się, że Najemcy zużyją więcej,
niż prognozują dostawcy mediów i późniejsze rozliczenie zużytych realnie mediów będzie kłopotliwe. Proponujemy im wówczas tzw. ryczałtowe rozliczenie mediów w postaci stałej kwoty doliczanej do czynszu miesięcznego, co z kolei nie spotyka się z ciepłym przyjęciem wśród Najemców.
Otóż jest klika rozwiązań, które z pewnością ułatwią życie zarówno jednej jak i drugiej stronie
Umowy Najmu bez potrzeby co miesięcznego wymieniania maili na temat opłat za media.

Umowę Najmu możemy określić różnymi przymiotnikami - konsensualna, wzajemna, odpłatna,
ale z pewnością nie jest to Umowa zobowiązująca nas do nowych przyjaźni, choć obustronna uprzejmość jest jak najbardziej mile widziana i absolutnie wystarczająca, aby zachować poprawność
w relacji Wynajmujący Najemca. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że Najemca chciałby zachować pewną niezależność w postaci ograniczenia kontaktów z Wynajmującym jedynie do dokonywania przelewów za wynajem mieszkania. Jak zatem rozwiązać kwestię płatności za media?
Pierwszy najczęściej stosowany sposób to przekazanie Najemcy ksero rachunków z prognozami
za media, jakie otrzymaliśmy od dostawców i ustalenie, aby zaprognozowane kwoty doliczane były
i płacone razem z  czynszem za wynajem mieszkania z uwzględnieniem ich późniejszego rozliczenia według faktur od dostawców. Pamiętajmy, że przy podpisaniu Umowy Najmu pobierana jest od Najemcy kaucja, która zabezpiecza właściciela np. przed niezapłaconymi za media rachunkami, zatem takie rozwiązanie jest jak najbardziej rozsądne Właściciel ma kontrolę nad rachunkami za media, gdyż sam je opłaca, Najemca płaci tyle, ile prognozuje dostawca, rozliczając potem faktyczne zużycie.
Taki rodzaj rozliczenia jest także o tyle komfortowy, iż nie wymaga intensywnej korespondencji między stronami. Innym sposobem rozliczania mediów jest przepisanie liczników na Najemcę na podstawie Umowy Najmu. Wymaga to wypełnienia stosownego  formularza zarówno w kwestii energii jaki i gazu 
i dostarczenia go do dostawcy. Formalności nie powinny zabrać więcej niż 2 godziny wliczając czas dojazdu w obrębie miasta do Punktu Obsługi Klienta.
Tak oto pamiętając o kilku szczegółach możemy zapewnić komfort przy zawieraniu Umowy Najmu zarówno sobie jaki Najemcy. Pisząc o komforcie, warto również przy okazji wynajmu swojego mieszkania zwrócić uwagę na możliwość zawierania Umowy Najmu Okazjonalnego.
O szczegóły i zamysł takiej Umowy warto zapytać Agenta Nieruchomości, który wyjaśni zamysł takiej formy Umowy, przygotuje jej treść i stosowne załączniki.

Komentarze (0)
Nieruchomości Luksusowe - jeśli tak to gdzie i za ile..?
 Oceń wpis
   

W Polsce największym rynkiem nieruchomości luksusowych jest Warszawa, która ze względu na swoje centralne a przede wszystkim biznesowe położenie i jako stolica oferuje najwięcej drogich nieruchomości. Do najbardziej prestiżowych inwestycji zaliczają się te zlokalizowane w samym centrum miasta – przy Foksal, Moliera, Mokotowskiej. Oczywiście poza nowymi inwestycjami dobrą i pewną lokatą kapitału jest także zakup nieruchomości z rynku wtórnego na Powiślu, Starym Mokotowie czy na Starym Mieście. Za apartamenty w tych lokalizacjach trzeba zapłacić od kilkunastu do nawet 40 tys. PLN/m2. W Krakowie za najbardziej prestiżowe dzielnice uważane są Stare Miasto, Śródmieście, Łobzów, Wola Justowska, Salwator, gdzie ceny za nieruchomości mieszkaniowe wahają się od kilkunastu do  30 tys. PLN/m2, natomiast w Poznaniu największym uznaniem cieszy się Sołacz, Stare Miasto i Grunwald, gdzie cena za „dobry adres” sięga 18 tys. PLN/m2.

W Gdańsku za nieruchomość na Starówce i w Śródmieściu trzeba będzie zapłacić nawet 30 tys. PLN/m2, w Sopocie 20 tys. PLN/m2, natomiast w Jastarni i Juracie ceny za apartament wahają się od kilkunastu tysięcy po 40 tys. PLN/ m2 za te z widokiem na morze.

Z pewnością wszystkie miejsca uznane powyżej za „dobre adresy” mają wspólny mianownik w postaci atrakcyjnej, niepowtarzalnej, prestiżowej, z rysem historycznym, a co za tym idzie ograniczonych w zasobach lokalizacji. Jest to wciąż podstawowy element „dobrego adresu”. Ponadto niewątpliwie niezbędnymi dla stworzenia luksusowego produktu jest pomysł na samą inwestycję, nadanie jej pewnego określonego charakteru nawiązującego bądź do lokalizacji, bądź do sąsiedztwa czy do przeszłości. Przykładem tego typu projektów może być warszawska „Opera” – budynek apartamentowy zlokalizowany w samym centrum miasta i w pobliżu… opery, czy też krakowski „Sobieski Residence” położony w sercu miasta lub poznańskie Stare Koszary w dzielnicy Grunwald. Niezmiennie ważnym elementem jest oczywiście standard wykończenia budynków i powierzchni wspólnych, a także zaplecza rekreacyjnego dla mieszkańców (korty tenisowe, basen, Spa), recepcja, ograniczony dostęp do budynku. Oczywiście apartamenty same w sobie powinny odzwierciedlać ich definicję – mówiąc o najwyższej półce – prawdziwy apartament nie powinien być mniejszy niż 100 m2.  

Komentarze (0)
Nieruchomości wakacyjne
 Oceń wpis
   

W obecnej sytuacji zakup nieruchomości wakacyjnej za granicą to przede wszystkim możliwość uzyskania bardzo atrakcyjnej ceny zakupu. Dla inwestorów chcących dokonać zakupów po jak najniższej cenie to naprawdę dobry moment. Tego typu inwestycja jest o tyle atrakcyjna, iż przyszli nabywcy będą czerpać z niej nie tylko z dochodów z wynajmu ale także ze wzrostu wartości nieruchomości i w dużym stopniu może okazać się ona rentowna, pod warunkiem jednak, iż kupujący podczas dokonywania wyboru będzie kierował się zdrowym rozsądkiem, podobnie jak przy zakupie nieruchomości w Polsce – analizą lokalizacji i otoczenia, a także będzie szczególnie uważny na ryzyko kursowe.

Obecnie największym i najtańszym rynkiem nieruchomości wakacyjnych jest Bułgaria, gdzie za 35 metrowy apartament w nowym kompleksie w jednym z najbardziej popularnych kurortów Słoneczny Brzeg trzeba zapłacić niespełna 100 tys. PLN  Coraz większym zainteresowaniem cieszy się również Turcja, gdzie w Alanyi, za ok. 30 metrowe studio trzeba będzie zapłacić ok. 125 tys. PLN. Oczywiście wciąż popularna jest Hiszpania, która jednak mimo znacznej korekty cen, wypada – ze względu na swoją popularność znacznie drożej na tle Bułgarii i Turcji i za ok. 40 metrowy apartament trzeba wydać tu kwotę ok. 200 tys.

Okres atrakcyjnych cen nieruchomości nie jest jednoznaczny dla wszystkich krajów i zależy on od kondycji sytuacji gospodarczej, rozwoju turystyki a także od sytuacji politycznej. Jak możemy obecnie zauważyć sytuacja w Tunezji czy Egipcie ma wpływ na funkcjonowanie tamtejszego sektora turystycznego, ze względu na panującą tam sytuację polityczną, ruch turystyczny owszem odbywa się, nie jest on jednak obecnie tak popularny jak jeszcze kilka lat temu, zyskują dzięki temu inne destynacje – takie jak właśnie Bułgaria czy rozwijająca się turystycznie i jeszcze nieodkryta inwestycyjnie Czarnogóra. Warto zatem rozważyć zakup nieruchomości również poza granicami naszego kraju, w miejscu, które gwarantuje słońce i błękit nieba przez znacznie dłuższy czas niż w Polsce, i tym samym daje większe możliwości czerpania zysków z jego wynajmu.

Komentarze (0)
Siedliska - mniej znana strona gruntów
 Oceń wpis
   

Rozważając na temat działek siedliskowych  należy przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, czym są owe siedliska i z czym wiąże się ich zakup i chęć zabudowania. Najprostszym określeniem działki siedliskowej jest orzeczenie Sądu Najwyższego w postaci Uchwały z 1969 roku, iż jest to działka pod budynkami wchodzącymi w skład gospodarstwa rolnego.
Działka Siedliskowa pierwotnie jest działką rolną, z której wydzielana jest część do zabudowy.
Tego typu działki są obecnie mało popularne wśród klientów indywidualnych poszukujących nieruchomości na własny, prywatny użytek. Zjawisko to  wynika prawdopodobnie z małej wiedzy na temat możliwości zabudowy tego typu działek, jak również z tego, iż są one dosyć „wymagającymi” inwestycjami. Prawo budowlane określa typ zabudowy, gdzie owo pozwolenie nie jest wymagane, są to jednak budynki o przeznaczeniu gospodarczym. Abu móc zabudować działkę siedliskową  budynkiem mieszkalnym nie będąc rolnikiem, trzeba przejść przez szereg procedur – przede wszystkim należy przed jej zakupem wiedzieć czy gmina posiada aktualny plan zagospodarowania przestrzennego, następnie dokonać jej odrolnienia i wyłączenia z produkcji rolnej, dokonać opłat związanych z owym wyłączeniem a te zależne są od powierzchni działki oraz od  celu wyłączenia. Po przebyciu tej drogi, można rozpocząć następny etap – złożenie wniosku o pozwolenie na budowę.

Komu i do czego one potrzebne?
Siedliska ze względu na swój charakter wiążący się m.in. z dużym areałem -  mają ogromny potencjał stanowiąc jednocześnie  jako „produkt” wyzwanie bardziej dla inwestorów niż osób prywatnych. W dzisiejszym „szybkim” świecie kontakt z naturą świetnie się sprzedaje. Przy nietuzinkowym pomyśle i kapitale zarówno finansowym jak i wiedzy oraz zamiłowaniu do idei i ryzyka, na działkach siedliskowych znajdziemy ekskluzywne, jedno z najbardziej popularnych w Polsce Spa, ale także gospodarstwa agroturystyczne, znajdujące coraz większe uznanie. To, jak wiele potencjalni nabywcy zechcą zainwestować w głównej mierze zależy od biznes planu oraz od potencjału danej nieruchomości.
Tego typu inwestycje są na tyle niestandardowe, iż nierzadko wysokość środków, jakie gotowi są przeznaczyć na zakup ostatecznie precyzowana jest po analizie danego siedliska, jego okolicy, gminy.  Oferty siedlisk do sprzedaży to w znacznej większości działki rolne niezabudowane o wyjątkowych walorach krajobrazowych zlokalizowane najczęściej w sąsiedztwie lasu lub jeziora. Liczy się również historia -  w ofercie znajdują się także np. propozycje działek po byłych posiadłościach dworskich – tego typu oferty interesują pasjonatów gotowych podjąć wyzwanie odtworzenia zabudowań.
Dokumentacja odtworzeniowa i pozwolenie na budowę  jest w takich przypadkach niewątpliwym atutem.
Ceny działek siedliskowych kształtują się w zależności od ich powierzchni i potencjału od kilu złotych  do kilkudziesięciu tysięcy PLN/m2. Klienci indywidualni zadecydowani na tego typu zakup znajdą więc oferty o powierzchni 3000 m2 nawet od osiemnastu tysięcy PLN  w gminie Będzino w województwie zachodniopomorskim do 16 milionów PLN za działkę o powierzchni 200 tys. m2 w położonym 42 km od Warszawy Sochaczewie. Stawki gruntów przez ostatnie kilkanaście miesięcy nie odnotowały szczególnych zmian. Tym bardziej tego typu nieruchomości gruntowe ze względu na ich szczególny charakter i znacznie mniejszą popularność niż w przypadku działek budowlanych nie wykazują się dynamiką cen.

Komentarze (0)
W co inwestować w 2010 roku? Możliwości jest wciąż sporo...
 Oceń wpis
   

Inwestycja w nieruchomości w 2010 roku to znacznie większe wyzwanie niż 5 lat temu. Wówczas polski rynek nieruchomości będąc tzw. rynkiem wschodzącym, dawał tak duże możliwości spekulacyjne, że nabytą miesiąc wcześniej nieruchomość będącą we wczesnej fazie projektu – najczęściej na etapie makiety, można było sprzedać z kilkudziesięcioprocentowym zyskiem. Chociaż dziś rynek nieruchomości w Polsce wygląda zupełnie inaczej, a klienci, a zwłaszcza banki finansujące zakup wybranych przez nich nieruchomości są o wiele bardziej zachowawcze niż jeszcze 5 lat temu, tego typu transakcje, choć należą do rzadkości – zdarzają się i są jedną z form inwestowania w nieruchomości, z jedną znaczną różnicą – są długoterminowe. Pozwalają jednak nabyć mieszkanie po znacznie bardziej atrakcyjnej cenie niż rynkowa. Są to najczęściej inwestycje, których budowa finansowana jest przez bank warunkujący uruchomienie kredytu, lub jego kolejnej transzy  od zbycia przez dewelopera  określonej ilości mieszkań   w tzw. przedsprzedaży. Sprzedaż mieszkania w tak wczesnej fazie projektu przybliża dewelopera do finansowania przez bank kolejnych prac w projekcie, kupującemu natomiast daje możliwość uzyskania do 15% obniżki, a w przeszacowanych inwestycjach nawet do 20% mniej od ceny ofertowej. Będąc w posiadaniu rzeczonych 100 000 PLN wprawdzie nie jesteśmy w stanie nabyć za tę kwotę mieszkania, jednak posiadając wkład własny w wysokości  ¼ czy nawet 1/3  wartości mieszkania, jesteśmy dla banku klientem, którym warto się zainteresować. Należy jednak liczyć się z faktem, iż przy tak mało zaawansowanym stanie inwestycji część banków może nie być zainteresowanych kredytowaniem zakupu mieszkania.  Decydując się na tego typu inwestycję, należy jednak pamiętać, aby uzyskać jak najwięcej informacji na temat dewelopera, jego portfolio, jego kondycji ekonomicznej, źródła finansowania, rachunku powierniczego na który wpłacane będą kolejne transze ceny, treści umowy przedwstępnej oraz przenoszącej własność, przewidywanych kosztów utrzymania nieruchomości, zapoznać się z dokumentami dotyczącymi inwestycji a także zasięgnąć informacji na temat wykonawcy. Uzyskany dyscount przy tego typu inwestycji i przy ciągłym założeniu, że jest ona długoterminowa daje możliwość zysku zarówno przy jej późniejszej sprzedaży jak i lepszą stopę zwrotu w wypadku jej  wynajmu. Mówimy tu o zakupie dokonanym w segmencie mieszkań popularnych i średnich, gdzie przy odpowiednich założeniach lokalizacyjnych, komunikacyjnych i infrastrukturalnych pojawia się perspektywa wzrostu wartości tych nieruchomości. W przypadku mieszkań drogich, o podwyższonym lub wysokim standardzie, ale nie oferujących naprawdę wyjątkowej lokalizacji ceny za oferowaną „jakość” już są na tyle wysokie, że prawdopodobieństwo ich znacznego wzrostu przy mniejszej ilości potencjalnych nabywców  - w porównaniu z sektorem popularnym i średnim jest znacznie mniejsze.

Zakup mieszkania lub domu pod wynajem mimo dużego nasycenia rynku wciąż jest popularną formą inwestowania. W miastach skupiających ośrodki akademickie  i biznesowe ma to nadal sens. Choć rentowność nie jest już tak wysoka jak kilka lat temu, właściciele mieszkań zlokalizowanych lub dobrze skomunikowanych z uczelniami, jednocześnie zdecydowani na grupę klientów jakimi są studenci,  nie czekają długo na najemców, zwłaszcza w takich miastach jak Kraków, Warszawa czy Wrocław. W dużych miastach liczy się także klient biznesowy. Potrzeby są bardzo zróżnicowane; największy popyt jest na mieszkania o niewielkiej powierzchni – jedno, dwupokojowe w dobrze postrzeganych i skomunikowanych z pozostałymi częściami miasta dzielnicach. Najczęściej nie starsze niż 10 lat, dobrze umeblowane i wyposażone. Zainteresowaniem cieszą się również luksusowo zaaranżowane mieszkania o dużych powierzchniach i domy, choć ze względu na wysokie ceny wynajmu – jako dobra luksusowe, mają węższą grupę odbiorców.  Przy tego typu inwestycji należy pamiętać o podstawowych oczywiście kwestiach typu: lokalizacja – co ze sobą niesie, jakie są perspektywy rozwoju danej części miasta, jej sąsiedztwa a więc czynnikami, które w przyszłości mogą przełożyć się na wartość zakupionego mieszkania. To, jak wysoką zapłacimy cenę za mieszkanie, przełoży się na rentowność jego najmu, wysokość opłat do administracji jest również kosztem, który będzie zawsze istotny niezależnie od tego czy będzie ono używane na potrzeby mieszkaniowe samego właściciela czy też najemcy. Elementem mającym znaczenie przy inwestowaniu w zakupie mieszkania na wynajem, są również przerwy z czerpania z niego zysków a więc tzw. przestoje – okresy, kiedy na wynajem mieszkania nie ma chętnego i kiedy rentowność z inwestycji znacznie spada.

W przypadku większej kwoty do rozdysponowania na zakup nieruchomości warto zdywersyfikować swój portfel rozważając zakup tzw. nieruchomości wakacyjnych, których rynek coraz bardziej rozwija się zarówno w górach, nad morzem jak i nad jeziorami. Rynek tego rodzaju nieruchomości jest specyficzny i o ile w górach funkcjonuje przez większość roku, o tyle nad morzem i na mazurach jest on w znacznym stopniu uzależniony od warunków, jakie serwuje nam pogoda. Inwestycja tego typu, to przedsięwzięcie dla osób mających już pewne doświadczenie z rynkiem nieruchomości. Rzeczywistość potwierdza to założenie – spora liczba osób decydujących się na zakup apartamentu w górach czy nad morzem to przeważnie osoby posiadające już innego rodzaju nieruchomości. Kolejny zakup w postaci nieruchomości wakacyjnej pełni funkcję tzw. second house – jest wykorzystywana na wakacyjne wypady, a podczas nieobecności właścicieli – przeznaczona do wynajmu.  Tego typu nieruchomościami można zarządzać samemu lub skorzystać z firm oferujących tego typu usługi. Najbardziej popularne miejscowości w górach to Zakopane, Krynica Zdrój, Szczyrk, Wisła czy Karpacz, gdzie deweloperzy coraz częściej wraz z zakupem oferują zarządzanie nieruchomością, wraz z gwarantowaną przez nich roczną stopą zwrotu z wynajmu. Nad morzem do najbardziej prestiżowych lokalizacji zaliczane są Sopot, Kołobrzeg, a także Jastarnia, Jurata, Władysławowo i Międzyzdroje. Zakup tego typu nieruchomości to wydatek od 300 000 do 1500 000 PLN.

W zależności od możliwości i znajomości rynku nieruchomości, dużym wyzwaniem są mieszkania przeznaczone do remontu. Stan tego typu nieruchomości w znacznym stopniu przekłada się na cenę zakupu i po oszacowaniu kosztów adaptacji nieruchomości, można wstępnie określić rentowność takiej inwestycji. Te tzw. „perełki” zlokalizowane najczęściej w centralnych lokalizacjach, w starych, zabytkowych kamienicach nie bez przyczyny nazwane są „wyzwaniem” – niejednokrotnie ich cena ze względu na lokalizację nie jest niska, a remont to tak naprawdę renowacja  zabytku, a to z kolei oprócz kosztów generuje czas i szereg z tym związanych formalności oraz nadzór konserwatora zabytków. Jednak niepowtarzalność formy i lokalizacji sprawia, iż na tego typu nieruchomości zawsze są kupcy.

Inną alternatywną i bardziej przyziemną formą inwestowania na rynku nieruchomości jest zakup gruntu dającego perspektywę wzrostu wartości i odsprzedaży lub zabudowanie go w efektywny sposób. Przykładem może być Kraków, gdzie podaż powierzchni parków logistycznych  jest niewspółmiernie niska do potrzeb jakie wykazuje rynek.

Dobrą formą ulokowania środków jest również zakup szeroko pojętego lokalu użytkowego, najlepiej z najemcą typu bank lub inny sieciowy najemca.

Podsumowując – rynek nieruchomości nawet w fazie dojrzałości do jakiej zbliża się w Polsce, daje szereg możliwości inwestowania. Podstawowe założenia takiego sposobu osiągania satysfakcji finansowej w większości przypadków to wiedza, doświadczenie i nastawienie się na inwestycję długoterminową.

Komentarze (2)
Dom w cenie mieszkania? Jeśli tak to gdzie?
 Oceń wpis
   

Obecnie sytuacja na rynku domów jednorodzinnych jest nadal statyczna, jednak ceny ulegają stopniowej polaryzacji. Najbardziej atrakcyjnie postrzegane są domy wolnostojące, w następnej kolejności w zabudowie szeregowej i na końcu w zabudowie bliźniaczej. O ile dom wolnostojący jest inwestycją zazwyczaj znacznie większą niż zakup dużego mieszkania, o tyle już zakup domu w zabudowie szeregowej może być rozpatrywany w kategoriach alternatywy dla dużych mieszkań.

 

W Warszawie, chcąc znaleźć tego typu nieruchomość, w cenie dużego mieszkania należy rozglądać się w takich dzielnicach jak: Białołęka, Bemowo, Wawer czy Włochy gdzie domy szeregowe można zakupić w cenie od 600 000 PLN na rynku pierwotnym do 1200 000 na rynku wtórnym. W podwarszawskim Legionowie czy Grodzisku Mazowieckim gdzie ceny domów wahają się w granicach od 400 000 do 700 000 PLN. Ci z klientów, którzy chcą mieszkać w bardziej prestiżowej lokalizacji i są gotowi zapłacić za swój dom wyższą cenę ciesząc się bardziej centralną lokalizacją powinni rozglądać się na warszawskim Mokotowie czy Żoliborzu gdzie w przypadku domu w zabudowie szeregowej należy przeznaczyć od 1 000 000 do 2500 000 PLN, a w przypadku domów wolnostojących w tych dwóch dzielnicach – ze względu na ich bardzo małą wręcz znikomą podaż trzeba zapłacić nawet powyżej 7000 000 PLN.

 

W Krakowie najlepiej postrzeganymi lokalizacjami dla domów jednorodzinnych jest Wola Justowska z najwyższymi cenami, Bronowice, Dębniki, Podgórze. Najwyższe ceny, które stale rosną - w tych lokalizacjach zarezerwowane są dla domów wolnostojących, natomiast domy w zabudowie szeregowej i bliźniaczej obniżyły się o ok. 5%. Również atrakcyjnymi podkrakowskimi lokalizacjami są takie miejscowości jak Zabierzów, Mogilany czy Gaj, oferując przy niewielkiej odległości od centrum miasta ciszę, spokój atrakcyjny widok. Lokalizacje te są jednak na tyle popularne, iż nie należy spodziewać się tam zbyt dużych okazji cenowych. Oczywiście w Krakowie istnieje możliwość zakupu domu w cenie mieszkania – w zależności od lokalizacji. Powyżej kwoty 500 000 PLN można znaleźć domy budowane przez deweloperów. Przykładami są : Bliźniaki na Osiedlu Podgórki Tynieckie w metrażach 80- 110m2 w cenie od 450 000 do 550 000 PLN za dom w stanie deweloperskim, Na Woli   Justowkeij - szeregówki na ulicy Królowej Jadwigi Zaułek Onyx, które kosztują 880 000 PLN, w Pychowicach przy ul. Zakrzowieckiej dom o powierzchni 97 m2 można kupić za 610 000 PLN, w Swoszowicach na Osiedlu Kukiełek Golkowickich 137 metrowy wolnostojący dom kosztuje 578 000 PLN, dla porównania na krakowskich  Bielanach, które są bardzo dobrze postrzeganą lokalizacją, dom wolnostojący można zakupić w cenie 1 250 000 PLN, natomiast w Opatkowicach przy ul. Petrażyckiego domy wolnostojące o powierzchni 156 m2 można zakupić za 740 000 PLN. Na rynku wtórnym ceny kształtują się również w zależności od lokalizacji - nowy dom w Tyńcu o powierzchni 180 m2 – cena 830 000 PLN, w Podgórzu 220 metrowy luksusowy dom z 40 arową działką kosztuje 1 600 000 PLN.

 

Trójmiasto reprezentuje podobny trend -  najtańsze oferty są u deweloperów, np. dom w Jankowie k. Pruszcza Gdańskiego można kupić już od 450 000 PLN, w Lublewie Gdańskim za 490 000 PLN, W Pępowie k/ Gdańska od 320 000 PLN, w Pruszczu Gdańskim od 399 000 PLN (są tam najczęściej domy w zabudowie szeregowej lub bliźniaczej i są one w stanie deweloperskim. Za takie pieniądze można kupić mieszkania w Trójmieście o wielkości 60-65 m2 w wielu dzielnicach Trójmiasta.

 

W Łodzi praktycznie w każdej lokalizacji można kupić dom w cenie mieszkania, zarówno w centrum, jak i na peryferiach Łodzi. Im dalej od centrum, tym w niższej cenie można kupić dom w lepszym standardzie. Ceny poszukiwanych przez klientów domów kształtują się od 300 000 do 600 000 PLN, najczęściej lokalizacja nie gra roli. Istotna jest odległość od centrum miasta nie większa niż 15 km.
Za 300 000 PLN są to domy na małych działkach ( do 600m2 ) w stanie surowym otwartym, ewentualnie do kapitalnego remontu. Za 500-600 000 PLN można już kupić dom w stanie do wprowadzenia, z tym, że są to domy na niewielkich działkach, budowane w latach 80-90. W cenie mieszkania można znaleźć domy w stanie developerskim, np. Jeden z deweloperów buduje domy  o powierzchni 100m2, z tym, że nie w Łodzi, a w Zgierzu w granicach 700 000 PLN czy za 600 000 PLN na Teofilowie.

 

W Poznaniu właściwie niemożliwe jest kupno domu w cenie mieszkania.  Potencjalni nabywcy mogą liczyć na niższe ceny w granicach miasta i poza nim. Porównywalne ceny domów do ceny mieszkań są  w odległości od 10 do 15 km od miasta i dalej. Zatem dużo domów sprzedaje się w takich miejscowościach jak Skórzewo, Komorniki, Konarzewo, Kamionki, Dopiewo, Dąbrówka, Dabrowa i wiele innych. W tych okolicach ceny domów zaczynają się od 3 500 PLN za m2. W Poznaniu ceny zaczynają się od 5 500 za m2 i osiągają nawet 8 000 za m2. Jeżeli chodzi o ceny to nie ma jakichś zauważalnych różnic między domami  sprzedawanymi przez deweloperów czy z rynku wtórnego. Często zdarza się, że domy w stanie deweloperskim sprzedają właściciele, którzy sami dla siebie wybudowali nieruchomość lub zrobili to z zamiarem sprzedaży. Niższa cena jest przy nieruchomościach nadających się do remontu, ale i w tym przypadku cena jest wyższa niż wartość mieszkań. 

 

Obecna sytuacja pokazuje, iż zakup domu jest alternatywą dla większego mieszkania. Wybór na rynku jest na tyle duży, a okoliczności na tyle spokojne, że dają one potencjalnym nabywcom bardzo komfortowe warunki zakupu tego typu nieruchomości. Wszystko zależy od tego w jakim domu i jakiej lokalizacji chcą oni zamieszkać, oraz jak duży budżet chcą i mogą przeznaczyć na jego zakup.

Komentarze (1)
Inwestycje w Nieruchomości - Tak Ale...
 Oceń wpis
   

Mówiąc o dobrej inwestycji należy brać pod uwagę nie tylko jej przedmiot ale także czas jej trwania oraz sam moment dokonania zakupu. Patrząc na to, jak wyglądała w ubiegłym roku i jak zmienia się sytuacja na rynku nieruchomości, można stwierdzić, iż rok 2009 mimo, że kryzysowy a może właśnie dlatego był dobrym momentem do tego, aby dokonać zakupu nieruchomości. Na rynku mieszkań można było liczyć jeszcze w pierwszym półroczu na spore – nawet kilkunastoprocentowe upusty ze strony deweloperów, również na rynku wtórnym ci, którzy byli zdecydowani czy też zmuszeni do sprzedaży, skłonni byli na spore ustępstwa cenowe. Jednak już w drugim półroczu a zwłaszcza w ostatnim kwartale elastyczność w kwestii negocjacji cen ze strony sprzedających zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym zmalała. Coraz bardziej pozytywne nastroje gospodarcze oraz dobre prognozy na rok 2010 sprawiły, że część reprezentantów strony podażowej była mniej skłonna do obniżenia ceny lub wręcz wycofywała ofertę ze sprzedaży licząc na jej zbycie po wyższej cenie w 2010 lub 2011 roku. Nie oznacza to jednak, iż obecnie nie można nabyć nieruchomości i liczyć na osiągnięcie zysku z tej inwestycji. Obecnie mamy do czynienia ze stabilizacją cen na rynku mieszkań, nie jest jednak tak, iż wszystkie segmenty rynku mieszkaniowego znajdują się w takiej samej sytuacji. Następuje polaryzacja cen nieruchomości w odniesieniu do ich lokalizacji, wielkości, wieku, funkcjonalności, kosztów utrzymania. Ważnym elementem staje się również ilość pomieszczeń mieszkalnych na względnie jak najmniejszej powierzchni. Ten ostatni czynnik nie wynika bynajmniej z upodobania Polaków do małej przestrzeni życiowej a z ich możliwości nabywczych wraz ze zdolnością kredytową. Zarówno ze względów demograficznych jak i ekonomicznych obecnie największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwupokojowe o powierzchni około 45 m2 i to właśnie w segmencie tego typu nieruchomości spodziewany jest wzrost cen.

Biorąc pod uwagę jedną z głównych cech inwestowania w nieruchomości a więc długoterminowość, należałoby przyjrzeć się bliżej mieszkaniom trzypokojowym o powierzchni około 60 - 65 m2 gdyż za
4-5 lat to właśnie tego typu mieszkania – podobnie jak dziś dwupokojowe – mogą stać się głównym obiektem zainteresowania zarówno kupujących jak i najemców. Część spośród osób reprezentujących wyż demograficzny z końca lat 70 będzie potrzebować dla siebie i swoich rodzin więcej przestrzeni mieszkaniowej niż obecnie, stąd możemy spodziewać się wzrostu zainteresowania tego typu mieszkaniami na przestrzeni kilku lat. Dla chcących zainwestować w zakup takich nieruchomości ważną informacją może okazać się fakt, iż obecnie cena jednostkowa do m2 jest niższa niż mieszkania jedno i dwupokojowego i może ulec jeszcze obniżce ze względu na znacznie mniejsze zainteresowanie niż w przypadku mniejszych mieszkań. Rozważając dochodowość z najmu mieszkań należy wziąć pod uwagę coraz wyższą podaż tego typu ofert i tym samym stopniowy spadek cen wynajmów.
Jednocześnie jednak mimo optymistycznych prognoz gospodarczych przeciętny Kowalski nadal albo nie może pozwolić sobie na zakup klasycznego dwupokojowego mieszkania, nie posiadając również wystarczającej zdolności kredytowej, a nawet i przy możliwościach kredytowania zakupu, obawiając się nadmiernego i długoterminowego obciążenia budżetu odkłada decyzję o zakupie mieszkania decydując się jednak na jego wynajem. Mimo, iż w ostatnich miesiącach rentowność z najmu mieszkań nieznacznie spadła i taka tendencja może mieć miejsce w obecnym roku, należy pamiętać o podstawowym założeniu inwestowania w nieruchomości, – czyli długim terminie lokowania kapitału.

Zakup nieruchomości przez inwestora ze środków własnych jest nadal bardziej opłacalny niż wpłacanie pieniędzy na tradycyjną lokatę bankową – to plus, pamiętając jednocześnie iż mogą one być oczywiście znacznie szybciej dostępne niż w przypadku zbywania nieruchomości. Nie bez znaczenia jest również różnica w kwestii opodatkowania; w przypadku lokaty bankowej – 19% podatku dochodowego, z najmu nieruchomości mieszkaniowej – 8,5% zryczałtowanego podatku dochodowego. Obecnie uśredniona rentowność z wynajmu nieruchomości mieszkaniowych w największych polskich miastach to 4,57%.
W przypadku nieruchomości gruntowych, najbliższy rok nie przyniesie znacznego ożywienia.
Dla większości deweloperów, którzy łapią oddech po trudnym dla nich okresie zakup nowych gruntów to jeszcze zbyt wczesna decyzja. Obecnie planując nowe inwestycje najczęściej korzystają z zasobów, które już posiadają. Część sprzedających zaś, spodziewając się większego zapotrzebowania na grunty w perspektywie roku, 2 lat – wstrzyma się ze sprzedażą. Dla tych, którzy dysponują środkami już dziś, zakup gruntu w 2010 może być korzystną lokatą kapitału z uwzględnieniem jednak okresu inwestycji na minimum 2-3 lata, kiedy deweloperzy wykorzystawszy swoje zasoby gruntów znów będą zainteresowani ich zakupem. Obecnie jednak w kręgu zainteresowań klientów są działki pod zabudowę indywidualną o niewielkiej powierzchni i tym samym cenie najczęściej nie przekraczającej 200 tys. PLN. Ze względu na spadek cen materiałów budowlanych można spodziewać się umiarkowanego wzrostu zainteresowania budową domów systemem gospodarczym.
Spośród możliwości inwestowania w nieruchomości istnieje jeszcze segment tzw. nieruchomości wakacyjnych – najczęściej zlokalizowanych nad morzem, w górach lub nad jeziorami.
To rynek dosyć specyficzny ze względu na ograniczoność zasobów tzw. widokowych gruntów, charakteryzujący się ze względu na ceny i przeznaczenie dużo węższą grupą potencjalnych nabywców. To rynek, gdzie rentowność z wynajmu apartamentu w miejscowości wypoczynkowej oscyluje w przedziale 5 – 9% w skali roku.

Obecni klienci to o wiele bardziej świadomi konsumenci niż w latach 2005 – 2007.
Chcą kupować gotowe już mieszkania w ukończonych inwestycjach. Interesuje ich nie tylko sam przedmiot zakupu ale także sytuacja dewelopera, koszty utrzymania nieruchomości, ilość niezasiedlonych w inwestycji lokali i ewentualne koszty z tym związane, ewentualna dalsza rozbudowa inwestycji. Upodobania osób nabywających nieruchomości wynikają ponadto nie tylko z ich własnych preferencji ale także, a może nawet i przede wszystkim z możliwości, jakie oferują banki w kwestii finansowania zakupu mieszkania. To głównie z powodu ograniczeń finansowych najbardziej popularne są obecnie mieszkania dwupokojowe na możliwie jak najmniejszej powierzchni 39 – 45 m2 lub też w przypadku rodzin 4 i więcej osobowych mieszkania trzypokojowe na powierzchni w granicach 65 m2. Popularny stał się trend – mała powierzchnia, duża liczba pomieszczeń mieszkalnych za jak najbardziej przystępną cenę.

Mimo zawirowań na rynku nieruchomości, ich zakup to nadal bezpieczna a przede wszystkim długoterminowa inwestycja. Inwestując w nieruchomości należy pamiętać, że rynek ten jest mocno skorelowany z sytuacją gospodarczą zarówno krajową jak i światową, z rynkiem pracy, oraz z rynkiem finansowym o czym mieliśmy okazję przekonać się w ostatnich latach. Nie możemy więc liczyć, że kupując nieruchomość osiągniemy zwrot w ciągu kilku miesięcy tak, jak zdarzyło się to w 2005 roku.
Jako rynek jesteśmy w drodze do osiągnięcia fazy dojrzałości, lecz mimo optymistycznych prognoz na najbliższe kilkanaście miesięcy, mimo bycia „zieloną wyspą” na mapie Europy, powinniśmy pamiętać o tym, że ten rynek jest bardzo czuły na pozytywne symptomy płynące z zewnątrz, ale jeszcze bardziej wrażliwy na zachwiania gospodarki tej mikro i makro również, dlatego każdy, kto chce inwestować w nieruchomości powinien w swoim biznes planie uwzględnić oprócz wzlotów, niejednokrotne potknięcia a przede wszystkim długi okres inwestowania nim osiągnie zamierzony efekt.


Luty 2010

Komentarze (0)
Rynek Domów - Dalsza Korekta Cen
 Oceń wpis
   

Rynek domów jednorodzinnych w odróżnieniu od rynku mieszkań nie jest tak dynamiczny – zarówno wzrost cen w czasach prosperity jak i ich późniejszy spadek nie były tak duże jak w przypadku mieszkań. Największy wzrost zainteresowania segmentem domów nastąpił na przełomie lat 2007 i 2008 gdy za ok. 100 metrowe mieszkanie w mieście trzeba było zapłacić na tyle wysoką cenę, że ok. 180 – 200 metrowy dom poza miastem stawał się alternatywnym rozwiązaniem dla wielu klientów rozważających zakup nieruchomości na potrzeby mieszkaniowe swoje i swojej rodziny. Największą grupą odbiorców dla tego typu nieruchomości to właśnie rodziny - rodzice o ugruntowanej już pozycji zawodowej, dzieci – najczęściej w wieku przedszkolno – szkolnym. W odpowiedzi na wzrost zainteresowania domami ze strony kupujących na przełomie 2007 i 2008 deweloperzy rozszerzyli swoją ofertę o projekty osiedli domów wolnostojących, ale także i szeregowych mających być odpowiedzią na duże mieszkania w miastach. Lata 2008 i 2009 przyniosły jednak wraz z kryzysem gospodarczym wyhamowanie popytu na nieruchomości, co zaowocowało tym, iż obecnie na rynku mamy wysoką podaż domów – zwłaszcza tych, które miały być alternatywą dla 3, 4 i więcej pokojowych mieszkań – w porównaniu z sytuacją sprzed roku jest to prawie 40% więcej. W przypadku domów większych i zarazem wolnostojących deweloperzy kierowali się większą dozą ostrożności, dlatego też w tym przypadku przyrost podaży łącznie z rynkiem wtórnym jest znacznie mniejsza niż w przypadku domów w zabudowie szeregowej i bliźniaczej i wynosi około 15% więcej w porównaniu z rokiem poprzednim. Na rynku domów wraz z malejącym popytem spadają również ceny. Spadki cen domów towarzyszą nam od końca 2008 roku, aby na koniec 2009 roku osiągnąć wynik dla Warszawy ok. 7% dla Krakowa 8% na tle których Poznań i Łódź z około 2% spadkiem rysuje się nieco bardziej stabilnie, Katowice natomiast utrzymały ceny domów na dotychczasowym poziomie. Najbliższe miesiące dla tego sektora to popyt na dotychczasowym poziomie czyli znikomy. Zachowawczość nie tylko banków ale również potencjalnych kredytobiorców - kupujących wobec wysokiej podaży, ich oczekiwania na kolejną korektę cen, wymuszą na deweloperach dalsze obniżki, aby Ci z kolei mogli wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec banków. W przypadku rynku wtórnego to kwestia dostosowania ceny przez sprzedającego do obecnych realiów i wysokości popytu efektywnego za którym stoją nie tylko zapotrzebowanie ale również możliwości nabywcze kupujących. Innym rozwiązaniem dla sprzedających jest po prostu wycofanie oferty z rynku w oczekiwaniu na lepszą koniunkturę, gdyż oferowanie nieruchomości przez zbyt długi czas ujmuje jej po prostu atrakcyjności.

Podsumowując: rok 2010 to - dla tych, którzy planują zakup domu – czas na dojrzenie do decyzji, spokojne dokonanie wyboru i wynegocjowanie korzystnej dla siebie ceny. To również - wobec zapowiedzi banków o zwiększonej konkurencyjności kredytów hipotecznych - możliwość wybrania dla siebie najbardziej optymalnej oferty finansowania transakcji. 

Styczeń 2010
 

 

 

Komentarze (0)
Mieszkania 2009/2010 - Co było Co jest Co będzie ...
 Oceń wpis
   

Podsumowując rok 2009 można określić go jako interesujący, ale także i trudny dla uczestników rynku nieruchomości mieszkaniowych stojących zarówno po stronie podaży jak i popytu. To rok, w którym warunki dyktowali klienci, a jeszcze bardziej sektor bankowy.
Mijające 12 miesięcy należało do segmentu popularnego. Głównym kryterium zakupu mieszkania w 2009 roku była przede wszystkim cena lokalu, koszty jego utrzymania, funkcjonalność a dopiero potem lokalizacja.
Na rynku królował miłościwie nam panujący program Rodzina Na Swoim, który owszem na chwilę obecną przyniósł ożywienie w tym sektorze – jednak jaki będzie efekt finalny dofinansowywania zakupu mieszkań z budżetu państwa i czy rzeczywiście nas jako Państwo na to stać, dowiemy się zapewne w ciągu najbliższych paru lat.

Mimo dużego zainteresowania jakie wywołał program Rodzina Na Swoim, sprzedaż kredytów hipotecznych w zestawieniu z rokiem 2008 była i tak o ponad 40% mniejsza, co zaowocowało dalszą korektą cen mieszkań. Finalnie jednak rok 2009 nie był tak fatalny na jaki się zapowiadał.
Czarne prognozy wieszczące spadek cen nieruchomości o 30 a nawet 50% nie sprawdziły się.
Korekta cen w granicach średnio 10-15 czy nawet 20% to przyzwoity wynik w porównaniu z niektórymi zapowiedziami z początku 2009 roku. Spadek cen i powrót banków do udzielania kredytów hipotecznych spowodował zwiększone zainteresowanie zakupem mieszkań końcem roku – na tyle, na ile to możliwe, bo cena metra kwadratowego nadal - nawet po redukcji odbiega od możliwości nabywczych większości Polaków – pod względem ich dochodów, zdolności kredytowej. Ci natomiast, którzy zdecydowali się na zakup własnego M w mijającym roku byli dla sprzedawców prawdziwym wyzwaniem.
Kryzys zdecydowanie podwyższył poprzeczkę świadczonych na rynku mieszkań usług. O klienta trzeba było zabiegać, naprawdę skupić się na jego potrzebach i możliwościach nabywczych, dać kompleksową obsługę od wiedzy na temat rynku nieruchomości, kwestii prawnych, podatkowych, kredytowych aż po usprawnienia dotyczące wykończenia mieszkań w przypadku rynku pierwotnego czy ich przearanżowania na rynku wtórnym. To rzeczy, które powinny być oczywiste a jednak jak widać
– dla tych których na tym rynku już nie ma – nie były. I dobrze, bo to minimalizuje przypadkowość jego uczestników i zapowiada dalszy rozwój tego sektora gospodarki.

Oczekując co przyniesie rok 2010 można stwierdzić, iż rynek nieruchomości mieszkaniowych w Polsce jest na dobrej drodze do osiągnięcia stabilizacji. Wobec urealnienia przeszacowanych w poprzednich latach cen mieszkań, stopniowo i chwilowo malejącej podaży oraz wzrostu dostępności kredytów hipotecznych i dalszych pozytywnych na najbliższy rok perspektyw w sektorze bankowości hipotecznej, najbliższy rok zapowiada umiarkowany optymizm w kwestii zakupu mieszkań przy jednoczesnej polaryzacji ich cen. Rok 2010 to większe zróżnicowanie, dostosowanie cen na rynku nieruchomości w odniesieniu do ich lokalizacji, standardu wykończenia, wieku budynku czy kosztów utrzymania niż spektakularnych obniżek lub wzrostów. W cenie pozostaną mieszkania nie starsze niż 10 lat, o małej powierzchni 1 i 2-pokojowe atrakcyjnie zlokalizowane, dobrze oceniane pod kątem infrastruktury i dobrze skomunikowane z pozostałymi częściami miasta. W przypadku sprzedaży mieszkań udających apartamenty czyli o tzw. podwyższonym standardzie i dużej powierzchni, ceny mogą ulec dalszej korekcie. Prawdziwe apartamenty w niepowtarzalnej lokalizacji i wyjątkowej architekturze zawsze będą dobrą inwestycją – choć ze względu na cenę – dla nielicznych.

Pomimo znacznie mniejszej ilości wydanych dla deweloperów w 2009 roku pozwoleń na budowę
– jak podaje GUS – o 39% i znacznie mniejszej ilości rozpoczętych przez nich inwestycji bo o prawie 42% mniej w zestawieniu z 2008 rokiem należy pamiętać, że na nabywców czekają wciąż zasoby wybudowanych już, a jeszcze nie sprzedanych mieszkań z rynku pierwotnego oraz oferta z rynku wtórnego. O ile na rynku pierwotnym można będzie zauważyć nieznacznie ale jednak zmniejszającą się podaż, o tyle na rynek wtórny wrócą oferty wycofane w 2009 roku przez osoby oczekujące lepszej koniunktury na tym rynku, a także te mieszkania, które zostały przeznaczone tymczasowo na wynajem wobec braku możliwości ich sprzedaży w ostatnim roku. Należy również mieć na uwadze fakt, iż rozwój rynku nieruchomości jest silnie skorelowany z prawidłowym funkcjonowaniem gospodarki, ze stabilnością zatrudnienia oraz poziomem wynagrodzenia potencjalnych nabywców mieszkań – bez nich nawet najbardziej dostępne kredyty hipoteczne mogą okazać się niewystarczające aby uzdrowić rynek nieruchomości mieszkaniowych, a bez zaplecza w postaci mocnej gospodarki – mogą dać wręcz odwrotny efekt od zamierzonego.

Ostatnie miesiące rzeczywiście pokazały rynek nieruchomości w nieco bardziej optymistycznych barwach. Należy jednak pamiętać, że jest on wciąż na drodze do osiągnięcia dojrzałości, a więc nawet jeśli najbliższy rok zapowiada się nieco bardziej optymistycznie, należy pamiętać że zarówno kolejne upadki jak i wzloty jeszcze przed nami.

styczeń 2010

Komentarze (0)
Najnowsze komentarze
2013-10-20 23:53
rtvagd.net:
Dom w cenie mieszkania? Jeśli tak to gdzie?
fajna jest Twoja strona
2012-07-12 11:17
rosmery07:
W co inwestować w 2010 roku? Możliwości jest wciąż sporo...
Jaki jest obecny stan rynku nieruchomości? Czy warto inwestować w zakup mieszkania na kredycie,[...]
2011-03-10 08:33
kredyty hipoteczne.:
W co inwestować w 2010 roku? Możliwości jest wciąż sporo...
W nieruchomości, jak najbardziej. Jednak konkretniej to zwłaszcza w nieruchomości na[...]
O mnie
Małgorzata Pajor
Od ponad 7 lat związana rynkiem nieruchomości. Absolwentka Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego
Archiwum
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2010